środa, 12 listopada 2014

Drugi post

Czasem jeżeli nie do końca zastanawiam się nad tym co piszę to popełniam błędy w pisowni, mam nadzieję, że mi je wybaczycie. W drugim poście chciałbym napisać o tym, jak mi się czasem niczego nie chce. Dzisiaj postanowiłem, że założę tego bloga, no i jest. Chciało mi się? :O A no chciało. Ale tak ogólnie to mi się nic nie chce. Nie wiem czy to przez lenistwo czy przez co.

Może wypadałoby trochę ponarzekać na polski rząd? Nie, tylko Was podpuszczam. Chociaż może później trochę ponarzekam. W każdym bądź razie Polska to... piękny kraj. Mamy piękne i miłe (dla innych) kobiety. Oczywiście to "dla innych" to tak pół żartem pół serio. Wiadomo jeżeli ktoś jest parę lat po ślubie to nie zawsze chce się słuchać tego samego i ciężko jest być miłym.

Dzisiaj oglądałem filmy z Rockym Marciano i nie tylko. Czyli to jest moje pierwsze zainteresowanie - boks. Zostało mi ono jeszcze z czasów podstawówki, gdzie w tv leciał Rocky. Może boks to nie jest najwyższa forma rozwoju umysłowego, ale jest to jedna z nielicznych rzeczy, na których się znam. Właściwie na boksie znam się najlepiej. Potrafię wskazać, kiedy walka została sprzedana, jak powinien walczyć zawodnik, żeby wygrać i takie tam. Pewnie część mężczyzn wie o czym piszę. Nie każdy jednak musi podzielać moje zainteresowania.

Co jeszcze napiszę o boksie? Ostatnio leciała niby to wielka walka Hopkins - Kowaliow. Wiedziałem, że to nie będzie super mega petarda, bo Hopkins nigdy nie był wielką gwiazdą pokroju Roya Jonesa Juniora. Być może to przez to, że jest innym zawodnikiem. Jest bardziej skryty, stara się coś pokazać w ringu. Roy to typowa gwiazdeczka o dużym talencie i umiejętnościach. Walka z Kowaliowem pokazała, że do ringu wszedł kolejny rusek bijący jak koń z zawodnikiem plasującym się między 1 a 2 ligą wielkich gwiazd boksu. Hopkins jest wielki, zawodnik w sam raz na top 40 - 50 bokserów ever.

Dobra kończę tego posta, ponieważ albo zaraz będzie za długi, albo zacznę pisać całkiem o byle czym (czyli bez zmian), albo jedno i drugie, albo już sam nie wiem. Nieważne. Pozdro!

Witajcie

Witajcie. Nie wiem jak mi wyjdzie ten blog, bo trochę opadła mi wena, ale zobaczymy. W ogóle co to znaczy opadła mi wena? Chodzi o to, że tak długo szukałem odpowiedniej domeny, żeby go stworzyć, że po prostu nie wiem co mam napisać. Nazywam się Filip, mam 23 lata. Dobra znowu zanudzam. Tak jak pisałem, opadła mi wena i nie wiem co mam napisać.

Wszedłem na jakiegoś bloga, który zarąbał mi adres i jak zacząłem go czytać to stwierdziłem, że mój może nie być lepszy. Ale cicho, wena chyba wraca... Fajnie rozpocząłem pisanie, nie? "Nie mam weny". Jak doczytaliście aż do tego momentu to szacun. Czym się zajmuję na co dzień? A czy kogoś to obchodzi? :)

O czym będę pisał? Tak jak sama nazwa wskazuje - o życiu. Życiu, które mnie otacza. Nie wiem jak mi to wyjdzie ale zobaczymy. Ten post w całości poświęcę na wstęp, później zacznę biadolić o wszystkim wokoło, więc jak jesteście zainteresowani to zapraszam ;) Właściwie to chyba na tyle odnośnie wstępu. Wiem, że nie lubicie, jak ktoś Was przygotowuje do dalszego czytania, a tu raptownie "a jednak kończymy". Ja też tego nie lubię. To co, nie kończymy? Kończymy, kończymy. To co, zapraszam Was do dalszej lektury i miłego dnia, wieczoru, nocy, itd. ;)